O kwietniu 4/12

Przeciekł mi przez palce ten kwiecień. A właściwie, wciąż przecieka, bo jeszcze parę dni zostało do jego końca, nawet jeśli już od ponad tygodnia, z rozpędu, myślę i mówię maj. Za to szaleńcze tempo winię głównie pogodę – wszystko skrzy, wszystko wygrzewa się na słońcu, kwiaty kwitną, motyle wywijają ósemki na niebie, nawet mnie krew w końcu zaczyna szybciej krążyć w żyłach.

Maj Kwiecień to Wielkanoc, chwila przerwy w udzielaniu korepetycji. Chwila wytchnienia, której – jak mi się wydawało – nie potrzebowałam, a którą przywitałam z radością. Bo kiedy ostatnio miałam czas na to, by spędzić wieczór oglądając seriale albo na to, by otworzyć pokrywające się kurzem pudełko akwareli? Skorzystałam więc i obejrzałam do końca pierwszy sezon Legionu (w końcu!), nadrobiłam trochę odcinków Last Week Tonight, nawet zaczęłam oglądać Manhunt. Przeczytałam odkładaną w nieskończoność Istotę zła i dostaną na urodziny Opowieść podręcznej. Wymęczyłam strasznie i tę piosenkę.

Kwiecień to dosyć spontaniczny (jak na mnie) wyjazd do Łodzi. Kilka godzin w pociągu, by spędzić w weekend z N., za którą stęskniłam się dużo bardziej niż mi się wydawało. Fantastyczna pogoda, słońce, które nie odstępowało nas na krok i niebo tak błękitne, że aż ciężko było uwierzyć w to, że to nie lipcowa czy sierpniowa aura. Jedzenie, jak zawsze fantastyczne, jak zawsze w ilościach, które wspominam z pewnym niedowierzaniem (gdzie myśmy wcisnęły te tony jedzenia?), jak zawsze takie, że będę je jeszcze długo wspominać z tęsknotą. A przede wszystkim ukochane przeze mnie, leniwe spacery po mieście – bez celu, bez pośpiechu, bez zbytniego przywiązania do wcześniej obranego kierunku i bez zastanawiania się, czy łódzka Palmiarnia, czy znowu Fabryczna, bo przecież słońce i rozmowa, i jakie to wszystko ma znaczenie?

Kwiecień to zdanie ostatniego egzaminu na studiach magisterskich i przedostatnie seminarium. Kwiecień to świadomość, że już tylko pisanie, trochę czasu i będę mogła pisać przed swoim nazwiskiem mgr inż. – czy tylko mnie wydaje się to absurdalne i trudne do uwierzenia? Rozważania na temat tego, co dalej, plany pisania artykułów (bo najlepiej pisze się, gdy robi się to zamiast pisania magisterki), rozmowy z ludźmi, z którymi jeszcze studiuję. Konferencja na temat ochrony środowiska – trzy dni praktycznie wyjęte z życiorysu, bo imprezy integracyjne, rozmowy o trzeciej nad ranem, melodia chodząca po głowie, dziwnie ekstrawertyczna tęsknota za ludźmi, wykłady, i tak piękna pogoda, że aż żal z niej nie skorzystać.

Kwiecień to też za dużo wydatków (standard), już nie tak świeże przemyślenia, które wciąż chodzą mi po głowie (O mówieniu i O chemii 2), obiad w całkiem niezłej meksykańskiej knajpie, medytacja, nowy kostium kąpielowy, zakup zestawu do robienia hybrydowego manicure, zmiana oleju w aucie (wreszcie), przerwa blogowa wymuszona brakiem czasu, dużo kawy, pełno nowych książek czekających na przeczytanie, zatrzęsienie kwiatów i dużo, dużo więcej rzeczy, które jednak nie przychodzą od razu na myśl.

A jak wyglądał wasz kwiecień?

Reklamy

19 uwag do wpisu “O kwietniu 4/12

  1. Jak na fakt, że tak szybko Ci minął, całkiem wiele z niego pamiętasz. 😀 Mój też przeciekł mi przez palce.. To, co dzieje się z tym czasem jest trochę przerażające.
    A mam takie pytanko, jakieś miejsca w Łodzi możesz polecić? 🙂 W tym roku się wybieram.

    Polubienie

    1. Przede wszystkim Palmiarnia jest super, zwłaszcza jak jest tam mało ludzi 😀 Fabryczna to chyba standard, zwłaszcza jeśli chodzi o jedzenie (najlepszy ramen mojego życia), podobno Park Naukowo-Technologiczny jest super, ale nie miałam jeszcze okazji dotrzeć. A poza tym polecam przede wszystkim małe uliczki, bo niektóre są naprawdę urokliwe i czasem można graffiti-dzieło sztuki trafić 😀

      Polubione przez 1 osoba

      1. A dziękuję, dziękuję :). Nie potrafię zapamiętać tematu. Coś w rodzaju „Rozwój oprogramowania wspomagającego terapię dzieci z autyzmem”. Jest taka ciekawa inicjatywa, Przyjazne Aplikacje, zestaw gier i narzędzi dla terapeutów w formie aplikacji na Androida (głównie na tablety). I na magisterce dodaję do tego nową funkcjonalność. Fajna sprawa, jest ta ciągła świadomość, że praca na koniec nie trafi do szuflady, ale ktoś może to kiedyś wykorzysta.

        Polubione przez 1 osoba

  2. O tak – Duę Lipę też wymęczyłam. A „Planu B” nie widziałam i za sprawą tego posta natknęłam się na tę piosenkę, rzeczywiście wpada w ucho.

    Powodzenia z magisterką! I tak pisanie artykułów jest bardziej produktywne niż podglądanie przez kamerki internetowe życia dzikiej przyrody. Chociaż żubry podziwia się chyba przed sesją, a nie w czasie pisania pracy 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      1. Mam kilka typów. Oto one
        „Głód”
        Nanga Parbat Piotra Tomzy
        „Pytanie o życie” Nicka Lane’go.
        „Cygan to Cygan” Lidii Ostałowskiej
        „Czochrałem antarktydzkiego” słonia Mikołaja Golachowskiego.
        „Gdy słońce było bogiem” Zenona Kosidowskiego. Chciałabym przeczytać dwie z tej mini listy. Pozdrawiam,

        Polubienie

  3. mi kwiecień minął głównie na leczeniu zęba więc szkoda gadać:p
    mam wrażenie, że książka Opowieść podręcznej ledwie liznęła temat i urwała się w dziwnym momencie
    dobrze, że serial został znacznie bardziej rozbudowany

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ojej, ale ząb już wyleczony, mam nadzieję?
      Tak, też mi się wydaje, że ta książka się dziwnie rozwijała i skończyła. Z tego względu jakoś nie miałam ochoty po serial sięgnąć…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s