O lutym 2/12

tumblr_nnzh6johx61u70xtgo1_500

Najbardziej melancholijna jestem wieczorami. Szczególnie wtedy, kiedy prószy czy pada – wszystko cieknie, światła się rozmazują, kanty zaokrąglają, najprostsze rzeczy zaczynają wymykać się definicjom, a we mnie walczy chęć spędzenia wieczoru w samotności i tęsknota za ludźmi. Takich wieczorów było w lutym zaskakująco dużo.

Poza tym, luty to miesiąc pracy – przez czas jego trwania błąkałam się między badaniami na uczelni, zaliczeniami i korepetycjami. Trochę męcząca, trochę zachwycająca mieszanka, która sprawiła, że miesiąc minął mi niemalże w mgnieniu oka. Został po nim napisany artykuł, który utknął gdzieś w drodze do zatwierdzenia, niemalże skończone badania, wspomnienie zdecydowanie wyczerpującej sesji i wrażenie, jakby czas płynął sobie tylko znanymi ścieżkami. I paskudne przeziębienie (opisane tu: O chorowaniu), którym mój organizm przypomniał mi subtelnie, że nie samą pracą się żyje.

 

DSC_06811 (8)

Ale luty to jeszcze te momenty między pracą i zapracowaniem, kiedy jednak (trochę na przekór wszystkiemu) znajduję czas na coś kompletnie nie pożytecznego. Tak więc próba przypomnienia sobie, jak to jest mieć w dłoni pędzel i akwarele. Kilka chwil między śniadaniem a wyjściem z domu spędzone na czytaniu. Aplikacja do medytacji. Fantastyczne ciasto czekoladowe z lodami. Jaśminowa herbata. Urodzinowe prezenty (od innych, a także od siebie dla siebie). Urodzinowy wieczór – nawet weekend – spędzony w bardzo dobrym towarzystwie, z którego wracałam z muzyką w uszach i ciepłem pod skórą (Jest dobrze). Momenty, kiedy napięta, pośpieszająca mnie sprężyna schowana pod skórą, po prostu rozluźnia się.

28156450_186673945158899_8846371021771505664_n

Elizabeth Strout i jej ciepła akceptacja ludzkich wad, którą można znaleźć nawet w dosyć ponurej Olive Kitteridge. Nominowane do Oscara filmy oglądane z rodzicami, bo przecież fajnie jest być choć przez moment niemalże na bieżąco (Kocham Trzy billboardy…). Ta piosenka, która chodzi mi po głowie już od ponad tygodnia.

A jaki był Wasz luty?

Reklamy

7 uwag do wpisu “O lutym 2/12

  1. nasz luty był chyba podobny. trochę melancholijny, trochę pełen sprzeczności, spędzony w towarzystwie oskarowych filmów, kilku chwil miłej samotności, urodzinowych uśmiechów i sporej ilości podręczników;))
    ps. spóźnione – spełnienia marzeń!

    Polubione przez 1 osoba

  2. dla mnie w lutym najlepsze było to, że już się skończył:D
    większość oskarowych filmów już widziałam, ale muszę obejrzeć w końcu Trzy billboardy

    spóźnione wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!:)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s