O styczniu 1/12

1024px-ulica_piotrkowska_in_lodz

Gdzieś po drodze zniknął nawyk podsumowywania miesięcy – byłam zajęta, byłam zmęczona, tak strasznie nie chciało mi się tego robić. Ale bez niego miesiące splatają się ze sobą, zlewają, tworzą bezkształtną masę, plątaninę bez początku i końca – Podsumowania i listy porządkują wspomnienia. Tworzą logiczne ciągi w miejscu kolein skojarzeń, liniowość czasu w miejscu czasów wydarzających się jednocześnie. Czynią styczeń miesiącem, a nie splotem wydarzeń.

Styczeń był długi, nieskończenie długi – czy tylko mnie się taki zdawał? Gdzieś w ostatnich jego dniach miałam wrażenie, że oglądam się za siebie, próbując przypomnieć sobie inne światy i inne życia, a nie to, co wydarzyło się zaledwie trzy czy cztery tygodnie wcześniej. Był tak długi, że nie zdążyłam zacząć swojego zwyczajowego odliczania do lutowych urodzin.

Styczeń to artykuł, który w końcu wysłałam i z którego cieszę się strasznie, chociaż kompletnie nie spodziewałam się tej radości. Ale to artykuł, który gdzieś od października pisałam i poprawiałam wieczorami – po korepetycjach, po zajęciach i laboratoriach, po badaniach, po świętach. Drobny, niezbyt znaczący, ale mój, a ja jestem dumna z niego, bo wymagał ode mnie dwóch rzeczy, z którymi sobie zbytnio nie radzę: cierpliwości i proszenia innych o pomoc. I jest.

Styczeń to wizyta u lekarza, bo od listopada mam kaszel i może warto byłoby mu się przyjrzeć. Satysfakcja wynikająca ze znalezienia lekarza, który nie sugeruje mi ograniczenia kofeiny i glutenu jako sposobu rozwiązywania problemów. I okulary – kupione dlatego, że rozbłyski utrudniają mi wieczorne prowadzenie i trochę dlatego, że stęskniłam się za ich ciężarem na nosie. I pierwsze spotkanie z medytacją, do którego przekonał mnie ten filmik.

To ludzie. Jaśminowa herbata z rozmarynem i owoce z kruszonką, ciężki, miękki fotel w kawiarni i nieśpieszna rozmowa. Wiedźmin oglądany w Teatrze Muzycznym, na dzień przed egzaminem, w samym sercu śnieżycy, bo przecież są rzeczy ważne i ważniejsze. Rozmowy z niemal obcymi ludźmi, z osobami, którym udzielam korepetycji i bliższymi znajomymi. Pytanie kiedy zaczęłam wyglądać jak ktoś, kto wie co robi? Miliony drobnych rozmów, od których odpoczywam wieczorami. Opór we mnie przed rozpoczynaniem rozmów z ludźmi i ciekawość w stosunku do nich. Skoro rozważasz doktorat, musimy załatwić ci jakąś konferencję kierowane przeze mnie do kogoś i myśl, że może jednak, choć trochę, wiem. I, przede wszystkim, wciąż zaskakująca dwoistość, która sprawia, że czasem jestem potykającym się o własne nogi i niepewnym kłębkiem nerwów, nie umiejącym rozmawiać z ludźmi, a czasem miękką pewnością i chęcią zadawania pytań, żeby przełamać lody.

25025421_2023408841273518_5678184298478305280_n
Zdjęcie stąd: https://www.instagram.com/p/Bdlw_Egjspb/

To Łódź. Tęsknota za kimś, kogo się dawno nie widziało. Drobna obawa wynikająca z tego, że czas, inne życia i światy, że dystans. Ale głównie radość ze spotkania. Grzane wino, grzany cydr, fantastyczny ramen, rozmowy i filmy. Dużo zdjęć. Dużo kroków. Pociągi. Wieczory. Myśl, że może to nie ma takiego znaczenia, czy to Gdynia, czy Łódź.

To The Lamorna Wink Marthy Grimes czytane po raz kolejny – z sentymentu, z melancholii i nostalgii jednocześnie. To Zapach mężczyzny z jego miękką, emocjonalną narracją, od której nie mogłam i nie chciałam się oderwać. To ta sama muzyka, co zawsze. To obejrzane w końcu Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri. To opisane (tu: O skali) drobiazgi i wspomnienia (O dawnych rozmowach).

A jaki był wasz styczeń?

Reklamy

4 uwagi do wpisu “O styczniu 1/12

  1. co do lekarzy, mam wrażenie, że idąc do nich z najbardziej błahym problemem (innym niż przeziębienie) trzeba zawsze odwiedzić dziesięciu żeby udało się wyleczyć:/

    a stycznia nie znoszę, to dla mnie zdecydowanie najgorszy miesiąc w roku

    Polubione przez 1 osoba

  2. Strasznie lubię Twoje pisanie.

    O o o, też masz wlekący się kaszel? Ktoś Ci w końcu znalazł przyczynę?

    O o o, i jak Wiedźmin? Byłam na Dzwonniku i jakoś tak wynikła rozmowa, czy nie pójść na Wiedźmina. Warto, czy średnio?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję?

      Na razie nie, bo mi przeziębienie nieco przeszkodziło w chodzeniu po lekarzach 😛

      Ciężko powiedzieć, z tym Wiedźminem. Mi się podobało, ale nie jestem pewna, czy tym wiernym fanom Wiedźmina (fanom, w ogóle, bo oni przeważnie mają własną wizję świata w głowie) przypadnie do gustu.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s