O księżycu

 

23667990_159926474614054_4434697481380429824_n

Idzie dziewczyna senna i ciemna jej krew

Idzie równiną białą – czystej kartki śnieg

Wiedzie ją błędna gwiazda co we krwi jej płonie

Niesie ją drogi powieść

Śnię niedokończone sny. Właściwie, śnię odpryski, dziwne mieszanki początków, które co noc przeplatają się ze sobą. Urywki rozmów. Walizki pakowane przed wyjazdem (dokąd?). Wiatr przynoszący zapach, który niemalże budzi we mnie jakieś wspomnienie. Niewykonane telefony. Nienapisane listy. Początki i niedopowiedzenia, które frustrują zamiast wzbudzać nadzieję. Budzę się z wrażeniem, że coś za szybko wymknęło mi się z rąk i że zamiast dać się złapać – rozpłynęło się we mgle.

Wstaję za wcześnie lub za późno – to też nie pomaga. Rozregulowałam sobie chyba wszystkie możliwe cykle dobowe, miesięczne, organizacyjne. Spod palców uciekają godziny. Gubię kartki wyrwane z kalendarza. Gdzieś na końcu wszystkich ścieżek skojarzeń jest myśl, że jeszcze tyle do zrobienia. Po kolejnych dniach zostaje tylko dziwnie szorstki osad na opuszkach palców, listy spraw spisane atramentem odbijającym się na dłoni i urywki zdań tak nachalnych, jak potrafią być jedynie owady szukające schronienia przed burzą. No i wiatr, zimny, nieprzyjemny wiatr, który nie szepcze za oknem, a brutalnie przedziera przez bariery płaszczy i szalików. Powietrze wypełnia niespokojne oczekiwanie na święta, których nie mam pod skórą i których w żaden sposób nie potrafię poczuć. Jest czekanie, ale to nie moje czekanie i ten dysonans – dysonans między wyczuwalnym w powietrzu oczekiwaniem i poczuciem, że sama nie czekam na nic – miesza mi w głowie.

Gdy jadę na zajęcia, księżyc przypatruje się uważnie znad chmur. W jego krzywym uśmiechu jest coś, co przywodzi na myśl nostalgię tak silną, że przez wiele godzin wszystko, czego mam okazję skosztować, zostawia na języku słodko – gorzki smak. A jednak… Jest piąta rano, jest za wcześnie i za późno na wszystko poza snem, a księżyc świeci, tak jakby chciał mnie utulić do snu. Patrzy tak, że jestem w stanie uwierzyć, że wszystko będzie, jest dobrze. 

Nie spuszczam wzroku z księżyca, póki jego wspomnienie nie zniknie za horyzontem.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “O księżycu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s