O przekorze

78382250c00602799dbdfe60fe3485b9

Wreszcie szli spać ze złym nastrojem przyczajonym pod skórą, a w nocy śniły im się zabawne i miłe rzeczy, bo przecież wszyscy mamy w sobie ducha przekory.

Najbardziej lubię lato zawsze wtedy, gdy się kończy. Lubię je też normalnie, przyznaję, ale największą sympatią darzę lato, kiedy zaczyna być powoli blednącym wspomnieniem. Kiedy nie znajduję go już we włosach i kiedy jego zapach zmywa się ze skóry. Gdy chłód wsącza się do pokoju przez szpary w drzwiach oraz oknach i gdy wakacyjna feeria barw powoli traci intensywność – wtedy najbardziej kocham lato.

Sęk w tym, że mam pod skórą nie lato, a przekorę. To najpowszedniejszy, najmniej oryginalny rodzaj przekory. Ten, przez który przywiązuję zdecydowanie za dużą wagę do słów tego nieszczęsnego kocham to, czego nie mam. Ten, przez który podskórna nostalgia tka historie o parnych wieczorach, zbyt słonecznych popołudniach, gnaniu i poczuciu, że wzburzona krew przepływa przez żyły o wiele za szybko. Ten, który każe tęsknić za każdym lipcem czy sierpniem nawet wtedy, gdy wiem, że potrzebuję nadchodzących po nich jesieni i zim.

Na przekór przekorze robię herbatę w największym kubku, jaki udaje mi się znaleźć. Wyszukuję w szafie najcieplejsze i najmilsze w dotyku swetry, którymi otulam się w chłodne wieczory. Kupuję książki, dużo książek, z którymi staram się spędzić codziennie chociaż kilka chwil. Wykorzystuję przerwy między zajęciami na picie kawy ze znajomymi – kubek zawsze trzymam obiema rękami, grzejąc palce. Zdejmuję z półki wiersze Barańczaka i czytam je, wybierając na chybił trafił. W nadmiarze kupuję balsamy do ciała i odżywki do włosów. Owijam się kocem, otulam łagodną akceptacją wszechświata, która nie męczy tak, jak wakacyjne euforie. Palę świeczki, których zapach kojarzy się ze słodyczą i lenistwem.  Gotuję zupę dyniową. Oddycham, oddycham jesienią – bo w gruncie rzeczy kocham też dywany ze złotych liści i poranne mgły.

I tylko czasem przekora daje sobie znać. I tylko czasem, gdy zasypiam z myślą o jesieni, śnię o palącym słońcu i sierpniowych burzach.

Reklamy

15 uwag do wpisu “O przekorze

  1. A może jest też tak, choć wcale tak być nie musi, zapytam, więc przekornie: Czy nie jest tak, że lubisz lato, najbardziej gdy dobiega ku końcowi dlatego, że jest mniejszy ruch, np nie ma gonitwy wakacyjnej, zamieszania, przymusowego odpoczynku letniego i związanych z tym „atrakcji”. Pozdrawiam,

    Polubione przez 1 osoba

      1. A ja myślałam, że wtedy jest bardzo smutne, to znaczy, tak mi mówiły osoby, które migrowały z Trójmiasta, ale może to był tylko ukłon w stronę nie autochtonki? 🙂 Poza tym zachowanie turysty/ki zachowaniu nie równe…

        Polubione przez 1 osoba

  2. co do przekory wydaje mi się że bierze się ona z poczucia bycia kontrolowanym.
    osoba przekorna chce zaznaczyć za wszelką cenę swoją odrębność (może miała w dzieciństwie nadmiernie kontrolującą matkę?)
    nieraz jednak przerodzić się to może w jakąś chorobliwą przekorę, gdzie nasze wybory nie są podyktowane tym co dla nas najlepsze tylko zrobieniem na przekór (na złość?) drugiej osobie…

    Polubione przez 1 osoba

  3. Mam podobnie – kiedy już nadchodzi lato, zazwyczaj mam go dość po pierwszym upalnym dniu, a jednocześnie noszę gdzieś w sobie jakby nie moje wspomnienia złotych zachodów słońca, jazdy na rowerze daleko przed siebie, wiatru we włosach i kropel wody na skórze. Taki romantyczny, wyidealizowany obraz, który zdarza mi się raz na kilka lat.
    Jesień zawsze witam z otwartymi ramionami. I tylko stycznia się boję. Styczeń to dla mnie zawsze najtrudniejszy miesiąc.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s