O gnaniu

summerrain_jvumo6dq

Zdarza się, że czas płynie szybciej. To normalne. Liniowość czasu zawsze zdawała mi się być bardziej subtelną sugestią niż czymkolwiek innym, trudno się więc dziwić, że i moje poczucie czasu ma do tej idei stosunek co najmniej sceptyczny. Tak więc czas wydaje się nie płynąć, a pędzić na złamanie karku. Nie narzekam, broń boże, bo temu gnaniu nie towarzyszy paniczne poczucie, że z czymś się nie wyrobię, ani sesja, ani świadomość, że nie potrafię sobie przypomnieć, kiedy ostatnio przespałam spokojnie noc czy jadałam posiłki z jakąś regularnością. To jest właśnie to gnanie, które dobrze mi robi.

To gnanie ściąga mnie z łóżka przed siódmą rano, sprawia, że ciągle coś robię i chcę coś robić, przyczynia się do tego, że słyszę ciągle nie ma cię w domu albo dawno nie widziałam cię tak radosnej, zakochałaś się? A ja wzruszam ramionami między robieniem sobie kawy a szukaniem czegoś w miarę zjadliwego, co mogłabym ze sobą zabrać. A ja śmieję się, bo kiedy mówię to nie tak, po prostu robię coś fajnego, moja mama kręci głową i pyta takie ładne chłopaki siedzą w tym laboratorium, że ciągle tam jeździsz? 

Nie tłumaczę. Nie muszę, bo gnam, bo jedną nogą jestem już poza domem. Z resztą, moje gnanie to jej gnanie, a jej gnanie to gnanie babci – mogę tylko przyjąć tę mieszankę genetyki i wychowania, mogę tylko docenić absurd tego, że parę lat temu w kłótniach obie zgodnie twierdziłyśmy, że nie mam w sobie żadnej z jej cech (ona z wyrzutem, ja z radością) i obie w ogóle nie miałyśmy racji. Bo przecież moje gnanie to jej gnanie. Ten sam podszept, który każe jej w sobotni wieczór jechać z pomocą (bo przecież pani X nie ma ogrzewania, dzieci małe, wieczór zimny, może uda mi się pomóc?), sprawia, że uznaję Kaja tak ogarnia, że ja nie muszę, w sumie kompletnie nie wiem, na jakim etapie są badania za jeden z lepszym komplementów ostatniego czasu. I dokładnie ten sam podszept ma na myśli babcia, gdy mówi było mi ciężko po śmierci dziadka, ale przecież trzeba się było tobą zająć, gdy twoi rodzice pracowali, trzeba było wstać i gnać i jeszcze to mnie, w gruncie rzeczy, uratowało.

Miałam pisać o czymś zupełnie innym, wiecie? Ale chyba powoli dociera do mnie, że moje uparte uciekanie od tych wszystkich cech, których nie lubię w swoich krewnych, tak naprawdę mnie do nich przybliża. Że gnam, owszem, przed siebie, ale nie po linii, a po okręgu.

Jak już pisałam, liniowość nigdy nie była mi jakoś szczególnie bliska.

Reklamy

5 uwag do wpisu “O gnaniu

  1. …a mi się podoba! Miło czasem dostrzec (a jeszcze milej docenić!), że, choć każdy na swój sposób inny, jesteśmy połączeni magicznym spoiwem. Jak dobrze widzieć w tym budującą siłę!..

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s