O grudniu

enhanced-2305-1430140135-3

Czasami sięgam pamięcią w przeszłość, próbując przypomnieć sobie wszystko to, co działo się w poprzednim miesiącu i nie jestem w stanie. Dni plączą się ze sobą, wydarzenia i plany mieszają, milion małych rzeczy wypada mi z pamięci dokumentnie.

Co robiłam w grudniu? Pewnie to, co zawsze. Skończyłam czytać całkiem niezłą książkę. I to książkę z gatunku tych, których normalnie nie lubię – psychologiczno-poradnikową mieszankę, której prawdopodobnie nigdy bym nie tknęła, gdyby była odrobinę bardziej poradnikowa czy odrobinę mniej ciekawa. Ale tknęłam. I wciągnęłam się.

IMG_20170101_000648.jpg

Zaczęłam biegać. Ciągle nie mogę uwierzyć, że jeszcze żyję – na wszelki wypadek żegnam się ze światem za każdym razem, gdy mam zamiar zbliżyć się do bieżni. Ciągle nie mogę się pozbyć tego drobnej części mnie, która oczekuje natychmiastowej utraty paru kilogramów za każdym razem, gdy schodzę z bieżni. Nie mogę się jej pozbyć, mimo że robię to bardziej dla samej idei uprawiania sportu niż dietetycznych wartości. Naprawdę.
f33e5cf8c6ee00c28db75b6ea582286e

Odkryłam Dictionary of obscure sorrows, którego melancholijną miękkość uczyniła go miłością od pierwszego obejrzenia. Jest to taki internetowy zakątek, w którym mogę zanurzać się w deszczowe wieczory, mając pod ręką kubek z ciepłą kawą czy herbatą i z nastrojową muzyką w tle.
IMG_20161218_205258.jpg

Przeżyłam święta. Rozdałam prezenty. Dostałam prezenty. Wzbogaciłam tym samym moją kolekcję świeczek, koszulek z zabawnymi napisami, cieni do powiek (dostałam nawet do nich profesjonalny pędzelek), filiżanek, skarpetek (kocham skarpetki) i słodyczy. Zyskałam oprawione w ramkę zdjęcie wieczornego nieba, na które zerkam, gdy śnieg przesłania okna tak do końca. No i w ramach prezentu dla samej siebie powiększyłam stertę książek do przeczytania – bo czemu by nie?
IMG_20170107_151302.jpg

Spędziłam sylwester tak, jak zawsze chciałam go spędzić – oglądając Pulp Fiction i jedząc przekąski, których nie musiałam przygotowywać. W towarzystwie koleżanki, a nie na tłumnej imprezie. I próbując po raz pierwszy galaretki z granatem.

A Wy? Co robiliście w grudniu?

Reklamy

22 uwagi do wpisu “O grudniu

  1. Uwiodło mnie Dictionary…, z pewnością to kolejna rzecz, której będę mieć pełno na tumblrze, z którym nieustannie usiłuję się zaprzyjaźnić. Co do grudnia…
    Grudzień ma to do siebie, że jest dla mnie najmniej ulubionym miesiącem, głównie przez święta, które od małego są dla mnie słodko-gorzkie i nie do końca potrzebne. Ale jakoś przetrwałam, udało mi się zrobić prezenty, które wyglądały okej – moja przyjaciółka zakochała się w wielkich, puchatych skarpetkach, mamę oczarował odnowiony album ze zdjęciami, siostra zachwyciła się plannerem, naklejkami i scrapowym albumem. On z kolei dostał prezent, który wybrał sam – i oboje jesteśmy szczęśliwi. Dla mnie z kolei święta oznaczały aż za dużo roboty w pracy, nową świeczkę (Kringle to cudo), perfumy… i pięć tomów A Song of Ice and Fire.
    Tej bieżni Ci zazdroszczę jak diabli, sama muszę zacząć w końcu biegać, albo chociaż ćwiczyć na jakimś rowerku. Kilogramy same się nie zrzucą, chociaż naprawdę chciałabym czuć różnicę po jednej sesji biegania czy rowerkowania.
    Powiedz mi, jakie świece i książki wpadły Ci w ręce? Jestem ich ciekawa, niezmiernie ciekawa!

    A jak styczeń? U mnie tragicznie – chorobowo…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dictionary jest fantastyczny, zgadzam się i polecam komu się da 😀
      Grunt, że przetrwałaś święta. I że prezenty się podobały – i dla ciebie, i od ciebie 🙂 Kupiłam sobie parę różnych świeczek Kringle m.in. Watercolour i Spellbound. A dostałam całkiem sporo wosków od yankee. Teraz niezły zapas już mam…
      Przed świętami wpadło mi w ręce „Mądrzej, szybciej, lepiej”, które już przeczytałam. Teraz czytam „Piękno to bolesna rana” i bardzo mi się podoba. Mam w zapasie też „Bracia Burgess”, Dzienniki Twardocha, „Sztukę powieści”.
      A to zdrowia życzę. U mnie, na szczęście, bez chorób. Ale pracowicie.

      Polubienie

  2. Zacna ta stronka z linku, podziękować. Całkiem ciekawy był ten Twój grudzień trzeba przyznać. Możesz rzucić tytuł książki? Pytam, bo ja na punkcie psychologii mam trochę zboczenie, ale dlatego, że w terapeucie ds. uzależnień też występują takie tematy i warto dlatego znać się trochę na psychologii. Zresztą ja już psychologią wcześniej się interesowałem 😛

    Hah, bieżnia nie jest zła, choć ja gdy biegałem to na powietrzu. A z bieżnią to miałem pierwszy kontakt jak mnie brat w Szwecji na siłownię zabrał. Ale tylko raz, bo potem stwierdziliśmy, że jestem szczupły i nie jest mi potrzebna w ogóle. Dodatkowo mam ekspresową przemianę materii wręcz, aczkolwiek i tak mi się przytyło w tamtym roku ok. 7/8 kg. Także podczas innych wizyt na siłowni robiłem inne rozgrzewające rzeczy plus chodzenie pieszo dużo, ale więcej autem jednak śmigaliśmy.

    W każdym razie powodzenia z tym bieganiem! ^_^
    Jeszcze odnośnie grudnia to minął serio bardzo dobrze. Odwiedzenie kraju Skandynawskiego o czym zawsze marzyłem, dobre oceny w szkole na zajęciach przed świętami, kosztowanie masy dobrego, acz nie zawsze zdrowego jedzenia, bo w Szwecji jest o dwa razy więcej wegańskiego jedzenia do wyboru, długie mądre rozmowy z przyjaciółmi moich braci (drugi, który jest bez związku i też mieszka w Szwecji spędzał czas ze mną trochę, ale potem wyleciał do Polski przed sylwestrem) plus wspólne śmiechy oraz wydurnianie się 😀

    Polubione przez 1 osoba

      1. Dziękuję 😀 No ja też się cieszę z tego powodu. Będzie co wspominać chociaż oraz opowiadać.
        Ja aktualnie wypożyczyłem pewną z biblioteki o psychologii pozytywnej, ale dopiero z 5 stron przeczytałem, bo a to inne zajęcia, latanie za praktykami, robienie sobie jedzenia, pies, spotkania z bliskimi osobami i ogółem zawsze coś. Jednak zaraz wyłączam komputer i idę się zabierać za nią(dziwnie to brzmi) ;p

        Polubione przez 1 osoba

  3. Cześć, czytałam ostatnio wywiad z chirurgiem, który mówił, że lepiej nauczyć się dobrze chodzić, spacerować, a potem, jeśli już biegać, bo jest wiele urazów, dlatego, że „cała Polska biega”. Poza tym bardziej efektywnie spala się kalorie jeśli się spaceruje. I buduje garnitur mięśni (nie o to chodzi by być mięśniakiem/ mięśniaczką) o chodzeniu (szerzej) pisałam tu: http://wp.me/p59KuC-Pe wiem, wiem długi, i- co więcej wierzę, że dasz radę! 🙂
    A książka, obstawiam, że z żółtą okładką. 🙂
    Uściski!

    Polubione przez 1 osoba

          1. W życiu nie ma czegoś takiego jak spróbuje, albo się coś robi, albo nie. Jak ktoś/ia Ci powie, że spróbuje przyjść na imprezę, na 99 procent się na niej nie zjawi… Tak więc ponawiam pytanie. 🙂 Chyba, że nie chcesz odpowiedzieć, wtedy spokojnie uszanuję Twoją decyzję.

            Polubienie

              1. Zastanawiałam się nad tym co napisałaś. I tak, nie wiem, co oznacza, w tym kontekście, oczywiście, „póki nie jest zrobione” bo jeśli podejmujesz się zrobienia czegoś, np pracujesz nad wykształceniem nowego nawyku, to realizujesz cel, podejmując szereg mniejszych działań, i tak też jest z każdym celem, którego realizacja wymaga, jak piszesz: długotrwałego wysiłku” tak więc nie zachodzi tutaj sytuacja typu spróbuję, bo już robisz, albo nie robisz. Jeśli podejmujesz się realizacji działań składowych:typu (np) a, a potem kolejne, b, c i d, by sfinalizować cel E to można śmiało powiedzieć, że realizujesz cel E. Pisząc o sytuacjach typu ‚spróbuję’ miałam na myśli taki ich aspekt, że można nigdy poza to ‚spróbuję’ nie wyjść, np poprzez wieczne wahania, albo nie zaangażowanie się w 100% już po powzięciu decyzji. 🙂 Spróbuję nie jest takie neutralne, ani optymistyczne. Oczywiście, masz prawo mieć inne zdanie.:) Pozdrawiam,

                Polubienie

  4. Podziwiam za bieganie, tym bardziej w grudniu… to chyba jedyna aktywność, do której nigdy się nie przekonam, nienawidzę biegać! 🙂 A książek do przeczytania nigdy nie jest wystarczająco dużo, zawsze może przecież dojść kilka interesujących tytułów i jest od razu lepiej! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. ja też w grudniu po raz pierwszy zbliżyłam się do bieżni i na razie tej decyzji nie pożałowałam 😀
    mega szanuję sylwestra z Pulp Fiction 😉 dużo lepszy plan niż imprezowanie.
    a pojęcie z pierwszego obrazka powinno mieć też odpowiedniki w innych językach 😀

    Polubione przez 1 osoba

  6. kiedyś też uwielbiałam Pulp fiction. teraz już bym nie obejrzała, za dużo przemocy.
    ja czytałam ostatnio ciekawą książkę Nigdy więcej spóźnień. Wbrew pozorom jest tu dużo więcej niż tylko o spóźnialstwie, jest tu o tym jak dorosnąć i przestać być Piotrusiem Panem. polecam każdemu.
    A jak mi minął grudzień? Pozytywnie. Grudzień to takie przygotowanie do świąt i to one najbardziej mi zapadły w pamięć – było miło, rodzinnie i przytulnie, nawet w drugi dzień świąt 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s