O księgarniach

cropped-dsc_0543.jpg

Lubię chodzić po księgarniach. Lubię przechadzać się po nich nieśpiesznie, oglądając obwoluty i okładki, sczytując tytuły. Staram się zabrnąć w taki księgarniany róg, w którym nazwiska i tytuły nie mówią mi nic. Przyglądam się kolorom grzbietów, gabarytom tomów. Co jakiś czas, któraś z pozycji przyciąga moją uwagę na tyle, by zdjąć ją z regału, przeczytać opis czy notatkę o autorze, przyjrzeć się temu, co chowa się po wewnętrznej stronie obwoluty. Potem odkładam książkę, a jej opis już chwilę później wypada mi z pamięci (w gruncie rzeczy, nie mogę wykluczyć tego, że biorę w ręce wciąż te same książki). Czasem siłuję się z tomem, starając się odłożyć go na przepełnioną empikową półkę (empikowe regały zawsze wydają się być przepełnione). Czasami opis czy tytuł zostaje ze mną, zapisuje się na którymś mózgowym zwoju tylko po to, żebym mogła parę lat później słuchać opowieści o czyjeś lekturze i między łykami kawy kiwać głową, mówiąc tak, kojarzę o czym mówisz – większość moich znajomych patrzy na mnie wtedy znudzonym spojrzeniem, wzrusza ramionami tak, jakby chcieli powiedzieć też mi zaskoczenie albo znajdź sobie hobby.

Lubię przechadzać się po księgarniach z myślą, że być może (prawdopodobnie) wyjdę z jakąś książką. Lubię rozglądać się, prowadzić rozgrywkę sama ze sobą, nie mając żadnego tytułu na myśli i dając się prowadzić zrządzeniom losu. Czasami znajduję książkę, która miękko leży w moich dłoniach i wychodzę bez niej. Wychodzę bez niej tylko po to, by wrócić parę dni później, skruszona i pogodzona z myślą, że niektóre zakupy robią się same. Niektóre książki również czytają się same – wtedy wiem, że wygrałam. Część z nich nie jest dla mnie, nie nadaje się do czytania lub zwyczajnie, z jakiegoś powodu staje na półce i pozostaje na niej nieprzeczytana, a ja unikam ich spojrzenia, gdy w myślach przyznaję punkt księgarni. Większość jest mniej lub bardziej warta mojego czasu, nawet książki czytane długo i z trudem kryją w sobie co najmniej jedno piękne zdanie – czuję na sobie wzrok księgarni, gdy pochylam się nad nim, niechętnie decydując się na uznanie remisu.

Czasami, czasami wchodzę do księgarni z oczami pełnymi melancholii, z kieszeniami pełnymi nostalgii, ze skórą niemal przezroczystą i nadwrażliwą. Nie błąkam się wtedy pomiędzy regałami, nie przechadzam nieśpiesznie. Wtedy staję przed działem z literaturą piękną, zawieszam wzrok na którejś z półek, a książki szepczą pod moimi palcami. Tytuły miękną i uginają się, niektóre milczą, a ja omijam je wzrokiem, niektóre mówią o innych światach, innych oczach pełnych melancholii. Biorę je do ręki – większość odkładam bez żadnego powodu, kilka otwieram na przypadkowej stronie i czytam.

Często śnię i myślę o białych, martwych ćmach w wodach jeziora Chubsuguł. O ich rozpostartych szeroko skrzydłach, poruszających się wraz z przybojem. O sobie samym, który na nie patrzy. Czy należę do tego samego porządku, którego rytm i sens wyznacza ruch mokrych ćmich skrzydeł, czy coś mnie spod władzy jaka, renifera i ciem wyzwala? I melancholia kryjąca się pod moją skórą mruczy jak kot, a ja wiem, że wyjdę skądś z tą książką czy tego chcę czy nie i będę ją czytać powoli, najlepiej wtedy, gdy moja skóra będzie cienka jak papier a zakończenia nerwowe będą chłonąć tusz jak gąbka.

Reklamy

33 uwagi do wpisu “O księgarniach

  1. Poza tym muszę przyznać, że Ci zazdroszczę. Wrocławskie empiki są ubogie w książki. Więcej tam zabawek i innej tandety. Sam zaś rzadko biorę do ręki papierowe książki. Przez brak miejsca na półkach przerzuciłem się na Kindle’a więc od roku obcuję głównie z ebookami.

    Zaś wracając do Twojego wpisu, to z kogo to cytat? Stylem przypomina mi Stasiuka, ale nie mam pewności.

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Ha, z Twardocha, wiedziałam! Pokochałam go niejako w pakiecie z moim chłopakiem, który jako pierwszy przyniósł mi „Morfinę”.
        Pięknie napisane. Czasami wchodzę do księgarni tak jak Ty, posłuchać, popatrzeć na książki, niekiedy dać się przez jakąś poderwać. Często działa to na mnie przygnębiająco bo te przepełnione empikowe półki mówią, że nie mam tyle życia, żeby przeczytać te wszystkie książki. Jak mam wybrać? I choć to może śmieszne to czasem denerwuję się przed zakupem bo boję się, że wybiorę źle. Więc na ogół czytam to, co już wcześniej wpadło mi w oko i gdzieś się kołatało z tyłu głowy. Jak ćma.

        Polubione przez 2 ludzi

        1. Ja Twardocha nic wcześniej nie czytałam, ale przyznam, że jak tylko wzięłam tę książkę do rąk, wiedziałam, że z nią wyjdę 😛
          W sumie, najczęściej też wchodzę do księgarni, rzucam okiem na to, co widzę i wychodzę. Trzeba odpowiedniego nastroju do szukania książek 😀 Ale ostatnio odkryłam czasopismo „Książki”, polecam naprawdę fajne tytuły.

          Polubienie

  2. Chętnie pokłóciłabym się o stwierdzenie, że wrocławskie Empiki książek nie mają. Owszem, mamy. Mamy ich od cholery, ale prawda jest taka, że nie mamy ich gdzie układać. Salony mają konkretne działy i każdy dział ma swoje zasady. Nie zawsze chcemy mieć w salonie niektóre rzeczy, ale mieć je musimy, bo tak nam każą. Ale jakoś nikt nigdy nie usiłuje tego zrozumieć i zbyt wiele osób myśli, że sami to układamy jak chcemy i mamy te „zabawki i inną tandetę” dla jaj. Gdzie Empik, bo nawet jego nazwa ma znaczenie, skupia się nie tylko na książce. Uwielbiam też hipokryzję klientów, ich awantury, że więcej tu nie wrócą. Och, ilu z nich widziałam już, jak wracają po dniu, po dwóch, skruszeni, z książką w dłoniach.
    Sama czasami lubię wyjść zza kas i podejść na drugie piętro, przejechać palcami po grzbietach, zastanowić się nad tytułami. Kocham to uczucie uniesienia, kiedy ludzie sami pytają, co sądzę o książce, którą mają w ręku. Kocham im pomagać, tak samo, jak kocham tę pracę.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Więc dobrze, zamiast pisać „wrocławskie empiki są ubogie w książki”, mogłem zbliżyć się do prawdy, pisząc „wrocławskie empiki mają mało książek na półkach, ale są one schowane w magazynie”. Tylko, że to niewiele zmienia, gdy nie szuka się konkretnego tytułu, ale chce znaleźć coś nowego. A i przy szukaniu konkretu, nie każdy czytelnik zapyta obsługę. Częściej po prostu wyjdzie z pustymi rękami.

      Jeśli mogę coś doradzić, to nie zaszkodzi trochę więcej skromności. Zamiast zakładać, że klient wróci jak bumerang, bo nie ma innego wyjścia, pomyśl, że część klientów dotrzymuje słowa i…. nie wraca. Zwłaszcza, że EMPIK ma konkurencję. Przykładowo zapewniający niskie ceny i błyskawiczną cenę aros pl. Czy, jeśli chodzi o płyty CD, SATURN. Tam bowiem łatwiej coś znaleźć i wiąże się to z mniejszą ceną.

      Tak też było w przypadku płyty zamówionej na prezent. Wyszła z magazynu i… zaginęła. Obsługa salonu rozkładała bezradnie ręce (bo nic do nich nie przyszło), osoby z infolinii przez cztery dni nie były w stanie mi pomóc, radząc bym cierpliwie czekał. Zamiast tego, anulowałem zamówienie i kupiłem u ww. konkurencji. Wprawdzie grzecznie i bez awantury, ale z nastawieniem, że nieprędko skorzystam z usług EMPIKU.

      Podsumowując, bardzo dobrze, że kochasz swoją pracę, ale niech to nie prowadzi do obrony honoru pracodawcy, który jakoś o swój honor nie potrafi zadbać. A jeśli już nie o honor, to z pewnością o zadowolenie części czytelników.

      Polubienie

  3. No popatrz. Ja zanim tu zajrzałam opublikowałam wpis o czytaniu 🙂 I zaczęłam atrakcje akcje #Dwanaście poniedziałków. Zapraszam. Nie lubię Empiku, za ciasne zaułki, za coraz to gorsze produkty i za rozpierającą się komercję, a szkoda, bo dawno, dawno temu sklep miał potencjał. A teraz… Co do chodzenia po księgarniach, kiedyś uwielbiałam, teraz jak pisze Hreindyr coraz to rzadziej zaglądam do księgarń. Pozdrawiam,

    Polubione przez 1 osoba

  4. bardzo ładnie to wszystko opisałaś 🙂 ja zazwyczaj do księgarni wchodzę, jak mam jakiś upatrzony cel. inspiracji szukam na blogach czytelniczych i portalach. kiedy sama próbuję coś wybrać „na czuja”, zazwyczaj źle się to kończy. 😀

    Polubione przez 1 osoba

  5. A myślałem, że tylko ja ubóstwiam księgarnie 😀 Szczególnie lubię takie mniejsze, mają swój nietuzinkowy klimat 😀 Co do książek też lubię przechodzić do części gdzie leżą książki autorów, których kompletnie nie kojarzę 😀 Wtedy sobie myślę „Tak mało znam książek. Jeszcze tyle przede mną” 😀 Pozdrawiam 😀

    Polubione przez 1 osoba

  6. Uwielbiam pewną maleńką księgarnię w Sopocie, którą pokazał mi mój ojciec. Mieści się w pasażu w krzywym domu i jest chyba najmniejszą księgarenką, w jakiej kiedykolwiek byłam, a posiada niesamowity klimat rodem z zaułka wyciągniętego z Harrego Pottera. Książki nowe i starocie. Cudowny zapach.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Nareszcie ktoś, kto podziela moje odczucia. 🙂 Tak, przyznaję się, lubię wąchać i dotykać książki.:) Ale nie przepadam za sieciówkami. Jest głośno, na stolikach wystawione wypromowane w mediach „bestsellery” i co chwilę ktoś człowieka potrąca. Zdecydowanie wolę klimat antykwariatów. Tomy z historią, spokój i możliwość obcowania z pięknem. Niestety, nie uświadczysz tam nowości. Dlatego niewielka księgarnia ze starannie dobranymi zbiorami albo porządnie zaopatrzona biblioteka to dla mnie ideał.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s